sobota, 21 września 2013

Rozdział 4

Sufit miał kolor bezbrzeżnej pustki. Zero plam tylko biała i pięknie nałożona farba. Patrzyłam w górę być może przez jakąś godzinę, dopóki nie wrócili rodzice. Pierwsze co usłyszałam to zgrzyt klucza w drzwiach, a potem ciche szepty. Mama powiesiła płaszcz, a tata przeszedł od razu do kuchni i zaczął wyciągać kubki z szafki wiszącej na ścianie. Skąd to wiedziałam? Zawsze robili dokładnie to samo. Za parę minut przyjdą do mnie, aby zobaczyć jak się miewam. Zapytają jak spędziłam dzień i co robiłam. Na pewno nie powiem im, że próbowałam się zabić, bo zaraz zaczną panikować i wezwą pogotowie. No i myśl, że ktoś obcy był w ich domu i mógł mi coś zrobić nie uspokoiłaby ich zbytnio. Co, prawda Feliks wyjaśnił mi kim jest i co tutaj robi, mniej więcej.
Drzwi do mojego pokoju uchyliły się nieco i w szparze pojawiła się uśmiechnięta twarz mamy.
-Witaj, córeczko.-powiedziała i weszła do środka.-Jak ci minął dzień? Co robiłaś?
A nie mówiłam?
-Dobrze.-powiedziałam spokojnie.-Właściwie to czytałam coś.-skłamałam.
-Rozumiem.-mama podeszła do okna.-Widzę, że sprzątałaś.
-Tak.-zastanawiałam się jak długo to jeszcze potrwa.
-Jutro musimy wyjść wcześnie do pracy więc...-zaczęła.
-Dobra. O mnie się nie martwcie. Poradzę sobie.-usiadłam na łóżku i spojrzałam na mamę.
-Wiem, że mało ze sobą rozmawiamy, ale to się zmieni.
Już kiedyś ta mówiła i jakoś nic z tego nie wyszło. Ale nie chciałam żeby pomyślała, że jestem wyrodną córką więc oznajmiłam:
-Mamo, wszystko jest ok. Naprawdę rozumiem to, że musicie pracować. Kiedyś sama to będę robiła.
Moja rodzicielka posłała mi promienny uśmiech, a zarazem z odrobiną smutku.
-Dobrze cię wychowaliśmy. Jesteś bardzo mądra, Bereniko, wiesz?
Taaak, jasne.
-Chciałaś jeszcze o coś zapytać? -spytałam łagodnie. Nie chciałam żeby pomyślała, że ją wyrzucam.
Mama pokręciła głową.
-Zejdziesz później na kolację? -zapytała.
-Jasne.
Gdy wyszła z pokoju wstałam i podeszłam do okna. Niebo powoli ciemniało, a na północy zaczęły pojawiać się ciemne chmury. Miałam tylko nadzieję, że nie będzie padać. Deszcz instynktownie przypominał mi o tym co chciałam ze sobą zrobić i napędzał mi smutku. Chciałam jak najszybciej zapomnieć.
Pomyślałam, że z pomocą mojego opiekuna może mi się to udać.
Niestety, teraz go nie było. Przyprowadził mnie do domu, a potem zniknął. Powiedział, że muszę nauczyć się żyć sama ze sobą. Nie miałam pojęcia co to niby znaczy. Przecież to on miał mi pomóc, a nie ja sama sobie! Nigdy mi się to nie uda. Nie bez niego.
Tak bardzo chciałam żeby mnie przytulił. Dziwnym trafem w jego ramionach czułam się bezpieczna i szczęśliwa. Jego ciepło, którym mnie zarażał było niezwykłe. Jego uśmiech sprawiał, że chciałam żyć. Gdzie był teraz? I dlaczego zostawił mnie samą?
Pod wieczór zeszłam do salonu. Na stole stał koszyk z pieczywem, a obok niego masło, ser, ogórek, pomidor i jakaś owocowa herbata. Na ten widok jakoś wcale nie zachciało mi się jeść. Wręcz przeciwnie: miałam ochotę wrócić z powrotem do siebie, rzucić się na łóżko i płakać. Płakać całą noc.
-Bereniko, usiądź.-mama odsunęła mi krzesło, jakbym była jakaś niepełnosprawna. -Mam nadzieję, że będzie ci smakować.
-Dziękuję.-powiedziałam i zajęłam miejsce naprzeciwko taty.
Ojciec powitał mnie uśmiechem i spytał:
-Jak twój dzień? Wydarzyło się coś ciekawego?
A żebyś wiedział, tato.
-To co zwykle, nic niesamowitego.-odparłam, znudzona tymi samymi pytaniami.
Rodzice zabrali się do jedzenia, a mnie nie pozostało nic innego jak dołączyć do nich.
Gdy wróciłam na górę nadal miałam ochotę płakać. Nie wiedziałam dlaczego. Może przez to, że Feliks mnie opuścił? Ale w sumie nie powiedział, że będzie tu przez cały czas. To tylko ja tak myślałam. Przecież on też ma swoje życie. Nadal nie wiedziałam jakim cudem wie o mnie aż tyle, ale teraz jakoś mnie to nie ruszało. Bądź, co bądź chciał mnie wyleczyć z mojego starego życia i sprawić żebym zaczęła wszystko od początku.
Gdy za oknem zrobiło się już zupełnie ciemno, a zegar wskazywał dwudziestą piętnaście poszłam do łazienki wziąć prysznic. Weszłam do kabiny i odkręciłam wodę. Ciepły strumień podziałał na mnie relaksująco i wreszcie mogłam o niczym nie myśleć, tylko cieszyć się kąpielą. Gdy nałożyłam żel truskawkowy na ciało poczułam się jak w raju. Spłukałam się dokładnie, po czym wytarłam ciepłym ręcznikiem. Zaczęłam drżeć więc czym prędzej włożyłam piżamę i poczesałam włosy. Przejrzałam się w lustrze tylko przez sekundę, a potem szybko opuściłam łazienkę.
Wieczorem nie było co robić. W telewizorze grali same głupkowate seriale, a do rodziców nie pójdę. Chciałam z kimś porozmawiać, z kimś kto mnie rozumie. A była tylko jedna taka osoba.

Siedząc na łóżku patrzyłam w stronę okna jakby czekając na jakiś ruch, albo cud. Kogo chciałam oszukać? On nie przyjdzie. A już na pewno nie w samym środku nocy. Mimo wszystko gdy zasłona lekko się poruszyła podskoczyłam i podeszłam do okna. Nic. Zamknęłam okiennice i zaciągnęłam zasłony. Może spróbuję jakoś zasnąć. To będzie trudne, ale nie niewykonalne. Już kiedyś miewałam problemy z bezsennością, ale po kilku godzinach wyczerpana zapadałam w sen. Może i tym razem mi się uda.
Ułożyłam się wygodnie w stronę okna i zamknęłam oczy. Nie wiedzieć kiedy łzy same zaczęły mi płynąć po policzkach i wkrótce cała poduszka była wilgotna. Odwróciłam się na drugą stronę nie otwierając oczu. Łzy nadal płynęły. To na nic. Nie uda mi się ich powstrzymać.
Leżałam tak dość czasu i trochę się uspokoiłam, lecz ciągle płakałam. Za żadne skarby nie dałam rady powstrzymać tego. Nawet chusteczki nie pomagały. Oddychałam niespokojnie i wsłuchiwałam się w ciszę. Gdy usłyszałam cichy szmer nie zwróciłam na to uwagi.
Nagle czyjaś dłoń dotknęła mojego ramienia. Zaskoczona odwróciłam się w drugą stronę i napotkałam zatroskany wzrok Feliksa. Moje zdumienie urosło jeszcze bardziej, gdy stwierdziłam, że okno jest zamknięte i drzwi również.
-Jak się tu dostałeś? -wyszeptałam ochrypłym głosem od płaczu.
-To teraz bez znaczenia.-odparł i usiadł na łóżku, tuż przy mnie.-Chciałaś żebym przyszedł.
-Tak, ale...-nie wiedziałam co powiedzieć.-Jesteś niewidzialny, czy jak?
Feliks pokręcił głową i popatrzył w moje oczy.
-Kiedyś wszystko ci opowiem.
-A dlaczego nie teraz?- zapytałam twardo i zaczęłam się podnosić, ale chłopak przytrzymał mnie za ramiona i ułożył z powrotem.
-Spróbuj zasnąć.-rzekł cicho.
-Próbowałam.-powiedziałam żałośnie. Nie chciałam żeby tak wyszło, ale nic nie mogłam na to poradzić.-Dlaczego nie było cię wcześniej?
-Nie mogłem przyjść.-odparł i odwrócił wzrok.-Musisz sama nauczyć się żyć. Beze mnie.
-Skoro tak, to dlaczego mnie po prostu nie zostawisz w spokoju?- wybuchłam.
Kącik jego ust drgnął lekko.
-Jestem za ciebie odpowiedzialny.-znów popatrzył wprost na mnie.-Przez  jakiś czas.
Nie rozumiałam jego postępowania, ale teraz to było bez znaczenia. Ważne, że przyszedł. Patrzyłam na niego i widziałam wyłącznie ciepło. Feliks był właśnie taki. Ciepły. I tego w tej chwili potrzebowałam. To znaczy jego potrzebowałam. Błękit jego oczu przeszywał mnie na wskroś. Mogłabym tak siedzieć do końca świata.
-Jesteś dziwnie spokojna.-zauważył.
-Tak, jestem.-nie odrywałam od niego oczu.-To ty.
-Co ja? -nie rozumiał.
-Ty tak na mnie działasz.-wyjaśniłam i mało mnie obchodziło co sobie pomyśli. Ku mojemu zdziwieniu uśmiechnął się.
-To chyba dobrze.-oznajmił.-Za jakiś czas odzyskasz równowagę i spokój ducha. Wtedy będę mógł odejść.
Było mi wszystko jedno co powie. Jego głos działał na mnie kojąco. Przymknęłam oczy. Nawet pod powiekami widziałam jego obraz. Każdy najmniejszy szczegół. Czułam ciepło, które rozchodziło się po moim ciele. To było przyjemne uczucie.
-Bereniko? -usłyszałam.-Jesteś tu?
-A gdzie mam być? -uchyliłam powieki i napotkałam niebieskie tęczówki koloru morskiej wody.
-Myślałem, że już śpisz.-wyjaśnił i dotknął mojej ręki. Dreszcz przebiegł po mojej skórze.-Zimno ci?
-Odrobinę.-skłamałam, bo było mi nadzwyczaj gorąco. Chciałam żeby mnie przytulił. Byłam pewna, że gdy to zrobi ulegnę samozapłonowi, ale tylko o tym teraz marzyłam.
-Feliksie, czy mógłbyś...? -głupio mi było o to prosić.
-Tak? -w jego oczach pojawiły się iskry rozbawienia.
Nie wiedziałam jak mam to powiedzieć.
-Po prostu mnie przytul.-wyrzuciłam z siebie nim zdążyłam to przemyśleć.
Bez słowa wziął mnie w objęcia. Wtuliłam się w  niego całym ciałem i położyłam głowę na jego ramieniu. Przyjemne ciepło rozchodzące się po moim ciele dotarło tym razem do serca, a ja poczułam wewnętrzny spokój. Tak dobrze nie było mi jeszcze nigdy. Nie myślałam o troskach, zmartwieniach w ogóle o niczym. Tylko o tym cieple, które znalazło się w mej duszy.
Feliks tulił mnie do siebie dość długo. Gdy oderwałam się od niego byłam spokojna i szczęśliwa. On naprawdę potrafił mnie zmienić.
Napotkałam jego wzrok i uśmiechnęłam się do niego. Zrobił dokładnie to samo.
-Jesteś zmęczona? -zapytał.
-Tylko trochę.-wyznałam zgodnie z prawdą.
-Może czas żebyś się położyła? -zaproponował.
-Dobrze. Ale będziesz tutaj? -musiałam się upewnić, że nigdzie nie pójdzie.
-Tak. Zostanę z tobą.-powiedział.
Ułożyłam się na łóżku i położyłam głowę na poduszce. Co prawda ramię blondyna było znacznie wygodniejsze, ale nie chciałam mu się narzucać.
-Feliksie?
-Tak?
-Będziesz siedział przez całą noc czy może skorzystasz z drugiej strony łóżka i się położysz? -zapytałam.
-Co proponujesz?-zapytał poważnie.
Popatrzyłam na niego.
-To chyba oczywiste. Skorzystaj z drugiej strony.-chciałam żeby rano był sprawny, a nie kaleką z powodu mej uprzejmości.
-Dobrze. Dziękuję ci.-wyszeptał i po chwili poczułam jak kładzie się obok mnie.
Odwróciłam się do niego przodem.
Popatrzył na mnie swymi pięknymi oczami.
-Śpij spokojnie.-powiedział.
-Ty również.-odparłam i naciągnęłam kołdrę. Milczałam przez chwilę, po czym spytałam:
-Nie pogniewasz się jeśli przytulę się do ciebie? Moje łóżko nie jest zbyt duże.
Milczał dłuższą chwilę i już się martwiłam, że nie odpowie.
-Nie będzie mi to przeszkadzać.-odrzekł cicho.
Szczęśliwa z jego odpowiedzi wtuliłam się w niego. Znajome ciepło sprawiło, że zasnęłam chwilę potem i nie śniło mi się nic oprócz jasnego światła przed oczami.

***********************************************************************************



Cześć!
 Wiem, że długo nie pisałam więc w ramach zadośćuczynienia napisałam dłuższy rozdział. A przynajmniej mam nadzieję, że jest dłuższy;) Nie wiem czy się spodoba czy nie i czy będziecie chcieli kontynuacji. Jeśli tak, napiszę. Jeśli nie, cóż mówi się trudno. Mam jednak nadzieję, że spotkamy się na następnym rozdziale:) DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY KOMENTARZ, KTÓRYM MOTYWUJECIE MNIE DO DALSZEGO PISANIA!!! KOCHAM WAS!!!
 Pozdrawiam:)




3 komentarze:

  1. Jestem szczera, aż do bólu i zapewne już o tym wiesz :D
    No więc tak:
    Zaczynając czytać zdziwiłam się: Nie wiem czy wiesz (choć zapewne nie) dało się odczuć na początku treści, że zrobiłaś sobie przerwę. Tak jakby wybiłaś się z rytmu. Były w zdaniach pewne niedociągnięcia, ale szybko to nadrobiłaś na szczęście :) Kontynuując czytanie zauważyłam, że ponownie wbiłaś się w rytm. Brakuje mi tu tylko akapitów :( chociaż to nie jest aż tak wielki problem :)
    Rozdział cudowny, choć właściwie nic się nie działo. Strasznie podobają mi się główni bohaterowie, a w szczególności... Uh. Ja też chcę hugi hugi :D ;p
    Oczywiście, że powinnaś kontynuować opowiadanie. Między innymi dlatego, że mimo tych Twoich frustrujących przerw, ciągle jestem ''głodna''. Jestem ciekawa rozwinięcia akcji, jestem ciekawa jak to będzie, gdy się w końcu zbliżą BARDZO do siebie, jestem ciekawa jakie zawiłe sytuacje wymyślisz.
    I jestem między innymi ciekawa, czy w końcu dostanę SZYBKO nowy rozdział :)
    Rozdział mi się na prawdę podobał. z wielką NIECIERPLIWOŚCIĄ czekam na kolejny ;*
    Pozdrawiam i życzę weny :)

    dotyk-zycia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Niedawno zaczęłam czytać twojego bloga. Mam dla cebie radę :
    Nie zwracaj uwagi na to, że w chwili obecnej nie masz dużo czytelników. Po prosty pisz dalej, a być może po napisaniu powieści w całości, dużo osób to przeczyta. Ale reklamuj wciąż bloga, próbuj jak ci na tym zależy. Ja też mam z tym problem, ale nie przejmuję się tym, tylko ciągle reklamuję i piszę dalej rozdziały.
    A ty już wyczuwam, że masz bardzo fajny pomysł na swoją "książkę". Szybko dodawaj kolejny rozdział, bo nie mogę doczekać się kontynuacji.


    Zapraszam także na mojego bloga : http://miedzy-miloscia-a-tesknota.blospot.com/

    OdpowiedzUsuń